Głupi ja. Zachęcony dobrymi…

Głupi ja.
Zachęcony dobrymi opiniami na temat użytkownika @Kasahara postanowiłem wykupić u niego dietę i trening bo chciałem zrobić coś ze swoim życiem. #przegryw mocno i nigdy jeszcze nie dotknąłem kobiety więc chciałem poprawić swój wygląd. 120kg przy 174cm też nie pomagało. Wszystko przebiegło pomyślnie, czekałem około tygodnia bo akurat miał nawał pracy. Ok, dostałem I od razu zabrałem się do roboty. Kontakt był super. Mogłem dzwonić do niego kiedy chciałem i zawsze odbierał. Po 2 miesiącach zrzuciłem już 15kg i cieszyłem się ogromnie. Na bieżąco dostawałem nowe rozpiski i trenowałem ciężko. Pan Adam sam zaczął do mnie dzwonić i dopytywać się jak mi idzie, jakie mam samopoczucie itd. Wtedy nie wydawało mi się to dziwne. Do czasu. Telefon dostawałem prawie codziennie. Z czasem przestałem odbierać i ściemniałem mu, że akurat robiłem trening, byłem z psem na spacerze i nie miałem telefonu czy co tam jeszcze wpadło mi do głowy. W kolejnych zaleceniach w dziale suplementy oprócz zwykłych dodatków ze sklepu muscle-zone (z kodem Borsuk05 5%taniej) dostawałem odnośniki do jakichś dziwnych specyfików o których nie miałem pojęcia, że istnieją, no ale trener mówi żebym brał to biorę. Gdy waga spadła poniżej 100kg dostałem od niego propozycje żeby zrobić ze mnie przemianę na jego stronę internetową. Warunkiem było to, żebym zaczął brać suplementy które on sam będzie mi sprzedawał i możecie się domyśleć co to było. Oczywiście oficjalnie wszystko #natural. Robienie formy szło znakomicie, w celu checku sylwetki prosił mnie o zdjęcia w samych majtkach, w różnych pozach. Wydawało mi się to dziwne no ale ok, w końcu zadatki na #kulturysta. Mialem już około 90kg. Nadszedł czas na zrobienie profesjonalnych zdjęć do przemiany. Trener zaprosił mnie do siebie, ponieważ zapewniał, że wie lepiej jak robić takie zdjęcia od profesjonalnych fotografów. Mogę tylko wspomnieć, że od kilku miesięcy miałem już wtedy prowadzenie za free, zapłatą miała być zgoda na umieszczenie mnie na stronie przemian. Chciałbym już wtedy wiedzieć czym była realna cena. Wszedłem do domu, no właśnie, domu. Z jego relacji wydawało mi się, że mieszka z rodziną w mieszkaniu. A tu dom. Po przekroczeniu drzwi przywitał mnie Pan Adam oraz solidny ból w potylicy i noc. Gdy obudziłem się byłem przywiązany do ławki, do prawej ręki podłączony miałem wenflon. Obok mnie stały dwie osoby jedną poznałem od razu, trener. Druga osoba ciągle stała odworcona tyłem ale tych łydek nie da się zapomnieć. Pan Adam wyjaśnił mi co się dzieje. Tak, dokładnie jak w każdym filmie. Oprawca zdradza swojej ofiarze swój misterny plan. Otóż zostałem wybrany jako jeden z nielicznych podopiecznych z tak zwanym genem. I oni, właśnie teraz, ten gen ze mnie wyciągają. Tak po prostu. Spytacie po co im mój gen. W takim razie wyobraźcie sobie, że gen nie jest wykrywalny przez WADA i możesz być na liście Adamsa (hehe też Adam) waląc gen do odciny ile fabryka dała. Stawałem się coraz słabszy i rozmywał mi się wzrok. Trener jak zwykle wszystko dokładnie tłumaczył ale słyszałem coraz mniej. Było coś o potężnym genetyku, Naturalu jeden na milion (od razu skojarzyło mi się z to Brollym z Dragon Balla) który zmiecie światową scenę trójboju na kolejnie dziesięciolecia NATURALNIE. Gdy odpływałem zostałem tylko poinformowany, że mogę się z tym udać gdzie tylko chcę, ludzie i tak będą uważali mnie za wariata zwalającego winę na brak genetyki i życzy mi mimo wszystko powodzenia w walce o sylwetkę. Ostatnie 10 sekund które pamiętam to Pan Adam odłączający strzykawkę do której leciał płyn z moich żył i schylający się jakby z zamiarem wbicia jej w łydkę olbrzyma jak by się mogło wydawać który cały czas stał przede mną, odworcony plecami. Obudziłem się kolejnego dnia w moim łóżku. Ledwo co mogąc się podnieść zatoczyłem się do łazienki. Nie mogłem uwierzyć co widzę. Typowy skinnyfat, brzuch jak kobieta w ciąży i rączki jak u dziewczynki. Na wadze 65kg. Zacząłem płakać.

Piszę to wszystko aby ostrzec was przed tą osobą. Nie ufajcie jej i nie kupujcie produktów ze sklepu muscle-zone z kodem Borsuk05 (5% taniej). Trzymajta się tam.
#mikrokoksy