Minął miesiąc szlifowania…

Minął miesiąc szlifowania techniki martwego ciągu.

Dopiero teraz dostrzegam jak wiele błędów robiłem i jak dużo udało się poprawić (co nie oznacza, że wszystko jest już ok). Najlepsze jest to, że absolutnie nic mnie nie boli nawet po najcięższym treningu ciągów. Kiedyś zdarzało się, że dół pleców albo barki pobolewały. W tym ćwiczeniu chyba zrobiłem największy postęp. Nie śmiem nawet marzyć, żeby osiągnąć to samo w przysiadzie, to już jest inna szkoła jazdy, oceniłbym osiągnięcie dobrej techniki w przysiadzie jako poziom arcytrudny (!).

Nad czym pracowałem od ostatniego treningu:

– poprawa pozycji startowej, przede wszystkim dolnej części pleców,
– trzymanie barków w odpowiedniej pozycji,
– poprawa toru sztangi,
– wyrabianie sobie nawyków, żeby nie myśleć za każdym razem o różnych szczegółach technicznych.

Oczywiście jeszcze raz chciałbym podziękować wszystkim, którzy służyli radą, a nie tylko komentowali mój strój sportowy.

#mirkokoksy #mikrokoksy #silownia